Zastanawialiście
się kiedyś jak „działa” kino?
Postaramy się
Wam dziś odpowiedzieć na to pytanie.
Sercem kina
jest kabina projekcyjna, to tam kinooperator zakłada na projektor taśmę filmową
z której przez szybę na sale będzie wyświetlany film.
![]() |
| J.E |
Pamiętacie
jeszcze stare aparaty fotograficzne na klisze?
Wygląda to
mniej więcej tak samo, jest po prostu troszkę szersze, no i dłuższe; w
zależności od długości filmu, ale dla zobrazowania- moglibyśmy spokojnie
okrążyć taką taśmą całe kino, kilka, może nawet kilkanaście razy.
Taśma jest
bardzo mocno ściśnięta na okrągłym platerze więc na szczęście nie zajmuje dużo
miejsca, za to wyobraźcie sobie co by się stało, gdyby przez przypadek się
rozwinęła… na projektorni następuje wtedy czas terroru i horroru. Skręcenie na powrót
takiej taśmy to jakieś 10 godzin bardzo
ciężkiej pracy.
Najpopularniejszymi
projektorami do wyświetlania filmów są
Kinotony i Christie ( nazywane pieszczotliwie przez pracowników Krystynkami :))
Kinooperator
nawija taśmę na projektor, a ten, specjalną wbudowaną soczewką powiększa obrazy
i zrzuca je na ekran z szybkością 25 klatek na 1 sekundę, co daje nam złudzenie, że obrazy są w ruchu.
Ps. Czy Wam
również wszystkie ryski i paski przechodzące po ekranie wydawały się zawsze zrobione specjalnie?
Jako
dziecko, kojarzyłam je właśnie z magią kina, wydawało mi się, iż są one
zrobione umyślnie, aby nadać filmowi charakteru.
Nic bardziej
mylnego!
Wszystkie te
paski powstają przez złe użytkowanie taśmy filmowej i przypadkowe porysowanie
jej.
Więc gdy
trafi Wam się w kinie film z dużą ilością takich „dodatków”, spokojnie możecie
zareklamować projekcję.
Niestety tego typu projektory odchodzą już do lamusa, zastępują je mniej awaryjne, łatwiejsze w obsłudze i tańsze w produkcji projektory cyfrowe, o którym opowiemy Wam przy następnej okazji.
![]() |
| J.E |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz